Dlaczego nie ufam ludziom, którzy mówią zbyt dużo?

Nie ufam ci, bo za dużo mówisz

Niech cię nie zwiedzie pięknie wypisane CV, tona certyfikatów i dynamiczny ton głosu. Zdarza się, że za tym wszystkim stoi ktoś, kto po prostu gada. I gada. I gada. Nie pyta, nie słucha, nie sprawdza, nie klika w profil. Ale za to potrafi sprzedać siebie w pięć minut. Czy to dobrze? Nie jestem pewna.

Dzwoni do mnie kobieta – przedstawia się jako trenerka sprzedaży z osiemnastoletnim stażem. Jej wypowiedzi to strumień świadomości z katalogu „aktywny sprzedawca”. Mówi o zarządzaniu, budowaniu zespołów, restrukturyzacji, social mediach i własnej marce. Wszystko niby spójne. Tyle że nie.

Bo oto w internecie widać coś zupełnie innego – mama z Instagrama, piękna kobieta, mocne posty, seksowna pani Mikołaj, bokserka i ryzykantka. A do tego zaniedbany profil na LinkedInie, zbity tekst, literówki, chaos. Trenerka sprzedaży, która nie sprzedaje własnego wizerunku. Jak mam ci zaufać, skoro nie potrafisz zadbać o własny produkt?

Najtrudniejszym elementem w wizerunku jest spójność. A jeśli chcesz mi coś sprzedać, to najpierw zajrzyj na mój profil i dowiedz się, kim jestem. Nie ufam ludziom, którzy nie słuchają. I nie ufam tym, którzy mówią zbyt dużo. Bo najczęściej – nie mają nic do powiedzenia.