Dlaczego Polska zawsze jest na celowniku?

Polacy mają prawo zadawać sobie pytanie: dlaczego zawsze ktoś się nami interesuje? Rozbiory, wojny, okupacje – jakby historia miała obsesję na punkcie tej ziemi. Ukraina podejrzewana jest o ukryte surowce. A Polska? Co my mamy, że wciąż patrzą w naszą stronę?

Po pierwsze – geografia. To nasz atut i nasze przekleństwo. Leżymy na równinie, w samym środku Europy. Ani góry, ani morze nas w pełni nie chronią. Z punktu widzenia armii jesteśmy korytarzem – łatwo tędy przejść, łatwo coś zdobyć. Dla Niemiec byliśmy bramą na Wschód, dla Rosji – przedmurzem Zachodu. Zawsze „pomiędzy”, nigdy „na uboczu”.

Po drugie – ziemia. Polska to żyzne gleby, rzeki, węgiel, miedź, bursztyn. Niby nic spektakularnego, a jednak wystarczająco dużo, by kusiło sąsiadów. Imperia wiedzą, że kto kontroluje żywność i drogi handlowe, ten kontroluje ludzi. Nasze zasoby to nie ropa, ale chleb. A chleb jest równie strategiczny.

Po trzecie – mit słabości. Kiedyś rozbiory, później okupacje, dziś prowokacje. Polska wielokrotnie była osłabiona i dzielona. To stworzyło nawyk myślenia: „z Polską można”. Raz zabrali kawałek – więc czemu nie spróbować znowu?

Po czwarte – przykład. Powstania narodowe, Solidarność, upór w walce o wolność. To drażni imperia. Bo jeśli w Polsce można podnieść głowę, to inni też mogą. A tyrani nienawidzą dobrego przykładu.

Dlatego właśnie jesteśmy na celowniku. Nie dlatego, że chowamy złote kopalnie pod lasami. Nie dlatego, że mamy sekretne technologie. Tylko dlatego, że tu – na tej ziemi – krzyżują się interesy świata. Polska zawsze była testem: kto nas kontroluje, ten ma lepszą pozycję do kontrolowania całej Europy.

To jest nasze przekleństwo i nasza siła jednocześnie. Bo jeśli naprawdę jesteśmy tak ważni – to znaczy, że wcale nie jesteśmy pionkiem. Jesteśmy planszą.

Grafika z dużym, czarnym napisem „Dlaczego Polska zawsze jest na celowniku?” na jasnym tle, minimalistyczny styl publicystyczny.