Nie dostałam mieszkania, mam za to sumienie

Facet powiedział, że jestem apetyczna. Potem zniknął. Felieton o selekcji przez wygląd, geny i portfele.

Muszę się wygadać. Pracuję z takim jednym w jednej kontraktorni. Facet. Niby zwyczajny, niby w porządku. Powiedział, że jestem apetyczna. Ucieszyłam się. Serio. Bo to nie było z Tindera, nie przez ekran, tylko w prawdziwym świecie. A potem dorzucił, że jak tylko się wykuruje, to się umówi ze mną.

Nie minęło wiele. Przestał się odzywać. Dziś do niego zagadałam – powiedział, że już jest z kimś.

Szybko wyzdrowiał.

I teraz powiedz mi, co ja mam z tym zrobić? Co mam zrobić z tą swoją naiwnością, z tą chwilą radości, że może jednak ktoś widzi we mnie coś więcej niż tylko kobiecą wersję Excela?

Prawda jest taka: on jest tylko penisem. I nie, to nie jest złośliwe uproszczenie – to jest precyzyjna diagnoza funkcji. Bo funkcji myślenia, refleksji czy przyzwoitości tam nie zauważyłam.

Ja nie dostałam odpowiedniej puli genów. Nie mam nóg do nieba. Nie mam ani mieszkania po babci, ani samochodu od matki. To ja ją utrzymuję. I zamiast być „apetyczną”, jestem zmęczona. I prawdziwa. Ale prawdziwość nie ma wysokiego kursu na rynku.

Mam ochotę się wyżyć. I pisząc to – właśnie to robię. Bo co mi zostało? On nie miał nawet jaj, żeby się pożegnać. A ja mam sumienie i… dostęp do klawiatury.

Zabolało mnie to. Tak, były łzy. I nie, nie było to przerysowane. Bo gdyby to był typ z Tindera, którego nigdy nie widziałam na oczy, to ja bym jemu dała kosza. Ale to był ktoś, kto wchodził mi w życie przez drzwi, nie przez ekran. Ktoś, kto pozwolił mi się ucieszyć. Kto mnie wykorzystał – emocjonalnie, mentalnie, energetycznie.

Napisałam mu coś w stylu: „Na Tinderze też tak robią. Ciągle mnie to spotyka. Nie przejmuj się niczym.” I wiesz co? To była ostatnia wiadomość. Odpowiedzi brak. I dobrze. Bo nie chcę już niczego od ludzi, którzy traktują kobiety jak tymczasowe wsparcie emocjonalne, zanim wrócą do swojej docelowej księżniczki z domkiem po rodzicach.

Mężczyźni zrobili ze mnie intelektualny backup. Takiego dobrego ducha od rozmów. Ale sami nakręcają się na te „atrakcyjne”. Na kobiety z „genami premium” i statusem „nadaje się do pokazania rodzinie”. A potem mówią, że „kobiety ich nie chcą”. Nie. To wy nas nie chcecie. Takich, jakie jesteśmy. Bez filtrów. Bez sponsorów. Bez kredytu zaufania od losu.

I jeszcze jedno: przestańcie kłamać, że dla was nie liczy się wygląd i kasa. Liczy się. Tylko nie umiecie się do tego przyznać.

Nie dostałam mieszkania. Mam za to sumienie. I tekst, który jest mi bliższy niż jakikolwiek mężczyzna w tym roku.

Portret kobiety z poważnym wyrazem twarzy, na tle neutralnej ściany, z napisem „On chciał opcji. Ja jestem człowiekiem” – grafika promująca felieton o uprzedmiotowieniu i godności