Godne życie to nie przywilej. To minimum.

Mali i średni przedsiębiorcy? Zawsze sobie poradzą. Najwyżej zwolnią jednego człowieka, żeby drugi robił za dwóch. Tak działa „elastyczny rynek pracy”. Tak się właśnie „optymalizuje koszty”. A że ktoś nie da już rady? To się weźmie młodszego. Tańszego. Albo z Ukrainy. Albo na umowę śmieciową. Zawsze się ktoś znajdzie. Bo zawsze jest ktoś zdesperowany.

Zastanawia mnie jedno: po co zatrudnia się człowieka za najniższą krajową, skoro i tak traktuje się go jak robota? Jak trybik, który ma działać – bez myślenia, bez pytania, bez zmęczenia. Bo to „prosta praca”. Bo „każdy może ją zrobić”.

Tylko że ta prosta praca – musi być zrobiona. Musi. Bez niej nie działa sklep, apteka, szkoła, przychodnia, urząd. Bez niej nie masz z czego jeść i komu oddać śmieci. A mimo to, właśnie tę pracę traktujemy jak gówno. Jak etap przejściowy, jak dolną półkę, jak dowód, że ktoś „nie ogarnął życia”.

Nie każdy musi szukać pasji. Nie każdy ją znajdzie. Nie każdy chce ją znaleźć. I to jest w porządku.

W porządku jest też to, że lekarz nie „spełnia marzeń” tylko wykonuje usługę. Drogą, często nieefektywną, opakowaną w słowo „służba”. Kiedy przestaniemy się oszukiwać, że zawody mają dusze, a zacznijmy je rozliczać z efektów i szacunku?

Bo mamy XXI wiek, a ludzie wciąż muszą błagać o godne życie. Żebrać o podwyżki. Ukrywać zmęczenie. Udawać „wdzięczność za szansę”, bo inaczej – dziękujemy, nie pasujesz do kultury organizacyjnej.

To nie jest kwestia ambicji. To nie jest kwestia zaradności. To kwestia systemu, który wciąż czerpie z historii – tej, w której dzieci pracowały w kopalniach, a ludzie żyli do czterdziestki, bo praca ich wykończyła. Dosłownie.

Nie jesteśmy leniwi. Jesteśmy zmęczeni.

I nie – praca nie musi zajmować całego życia. Można pracować cztery godziny dziennie. Za stawkę, która pozwala żyć, a nie przetrwać. Tylko wtedy trzeba by było przyznać, że da się inaczej. A to by rozwaliło całą narrację. Cały ten mit „ciężkiej pracy”, która ponoć uszlachetnia.

Nie. Ona zabija.

Zmęczony mężczyzna w szarej koszulce na ciemnym tle z napisem: „Historia pokazuje, że praca morduje ludzi” – wyrazista ilustracja społecznego przemęczenia.