Nie jesteś smokiem. Jesteś człowiekiem. Internet myli role od lat
Internet zrobił z nas teatr kukiełkowy: on jest księciem, ona smokiem, a gdzieś obok stoi księżniczka, którą trzeba „zdobyć”, najlepiej po trupach logiki i czyjejś godności. Najnowszy hit z mediów społecznościowych: rysunkowy trójkąt — atrakcyjny blond facet, śliczna dziewczyna i między nimi „smok”, czyli kobieta o pełniejszej sylwetce i nieidealnej cerze. Podpis: „Ona cię nie chce”.
I już wiadomo, kto tu ma być kim.
Kto ma szansę.
Kto jest przeszkodą.
Kto nadaje się tylko do żartu.
Ten mem jest tak subtelny jak młotek pneumatyczny. I równie potrzebny.
Bo co właściwie mówi?
Że kobieta, która nie wygląda jak wyretuszowana reklama kremu, automatycznie staje się
„barierą” między dwójką wymodelowanych ludzi.
Że jej obecność to problem.
Że jej uczucia — jeśli w ogóle je ma — są materiałem na dowcip.
Słabe? Oczywiście. Ale wciąż zbiera tysiące lajków. Nic nowego: internet kocha takie prostolinijne podziały. Wygodne, krzywdzące i odklejone od rzeczywistości.
A teraz druga strona medalu
Piszesz, że dziwi Cię, że niektóre kobiety startują do atrakcyjnych mężczyzn, wierząc, że mają szanse. Szczerze? Mnie nie dziwi nic. Każdy człowiek ma prawo próbować, pytać, wychodzić z inicjatywą.
Problem nie jest w tym, że ktoś próbuje.
Problem zaczyna się, gdy druga strona nie potrafi odmówić tak,
żeby nie zranić — albo robi to brutalnie, jakby czyjaś odwaga była
atakiem na państwowe granice.
Nie ma gorszego miksu niż:
– czyjeś nierealne oczekiwania,
– plus czyjś brak asertywności,
– plus czyjś brak taktu,
– plus internet, który wszystko to uwieczni.
I z tego powstają właśnie memy, które karmią się kompleksami jak rośliny światłem.
A prawda jest prosta
Nieważne, czy kobieta jest drobna, pełna, wysoka, niska, z idealną cerą czy z trądzikiem. Nieważne, czy mężczyzna wygląda jak model, czy jak ktoś, kto wyszedł po chleb.
Nikt nie jest „smokiem”.
Nikt nie jest trofeum.
Nikt nie jest nagrodą ani przeszkodą.
Zainteresowanie to nie matematyka. Nie ma tu tabelki, w której dopasowujesz wiersze z kolumnami na zasadzie „ten pasuje do tej, ta do tamtego”.
Ale jeśli ktoś podchodzi do Ciebie z nadzieją — a Ty wiesz, że nie jesteś zainteresowany — to jest tylko jedna dorosła droga.
Instrukcja dla mężczyzn: jak odmówić, nie robiąc z siebie bohatera tragedii
Nie musisz się tłumaczyć ze swoich preferencji, ale masz obowiązek nie niszczyć komuś poczucia wartości.
Uczciwa, kulturalna i dorosła odmowa brzmi tak:
„Dziękuję Ci. To bardzo miłe, ale nie czuję tej chemii. Wolę powiedzieć to jasno i z szacunkiem.”
Albo krócej:
„Nie jestem zainteresowany, ale doceniam, że powiedziałaś to wprost.”
Koniec sceny.
Zero: „może kiedyś”.
Zero: „to nie ty, to ja”.
Zero ocen wyglądu.
Masz prawo nie czuć „kliknięcia”. To ludzkie. Ale masz też obowiązek nie robić z odmowy spektaklu.
I puenta, bo każda historia jej potrzebuje
Ten mem nie pokazuje nic nowego. Pokazuje tylko to, że łatwiej zrobić z kobiety potwora niż powiedzieć jej po ludzku „nie”.
Ale potwory mieszkają w bajkach, nie w ludziach. W prawdziwym życiu jedyne „smoki”, które trzeba pokonać, siedzą w naszych głowach — i żywią się albo pychą, albo strachem.
A jedyna rzecz, którą naprawdę warto „zdobywać”, to umiejętność bycia przyzwoitym człowiekiem.
Reszta jest marketingiem emocjonalnym, którym internet zarabia. Nie dajmy się naciągać.
