Polacy i presja – im bardziej duszą, tym mocniej oddychamy
Rosja próbuje grać na naszych nerwach. Drony, groźby, propaganda – wszystko po to, żebyśmy poczuli strach i zaczęli wątpić. Problem w tym, że akurat Polaków najłatwiej zmobilizować właśnie wtedy, kiedy ktoś próbuje ich przestraszyć.
Oczywiście, nie udawajmy bohaterów. Panika i popłoch też się pojawiają. Uciekinierzy, chaos, krzyk – to wpisane w ludzką naturę. Strach ma paraliżować, ma odebrać racjonalność. I na chwilę rzeczywiście to działa. Ale później przychodzi refleksja: skoro przeciwnik ma tylko presję, to znaczy, że nic więcej nie ma.
To trochę jak w rapie. W kawałku „Pressing” Lanek, Białas i ReTo pokazują prostą prawdę: można wygrać chwilą nacisku, nawet bez talentu czy finezji. Presja działa, dopóki przeciwnik się jej poddaje. Ale jeśli ktoś zrozumie, że za tym pressingiem nie ma nic więcej – że nie ma techniki, wykończenia ani pomysłu – to gra się kończy.
I tak samo z Rosją. Myślą, że presja to ich największa przewaga. Że jak docisną – to Zachód pęknie, a Polska się przestraszy. Ale jeśli to jedyne, co mają – to w długiej perspektywie są zgubieni. Bo presja działa tylko do momentu, w którym ktoś zauważy, że za nią nie kryje się żadna realna siła.
To metoda stara jak świat. I to już któraś próba z rzędu. A jednak zawsze stajemy na wysokości zadania, bo z Rosją nie ma żartów – przynajmniej w teorii. Bo patrząc na te prowokacje, można odnieść wrażenie, że oni sami zaczynają dowcipkować. Pytanie tylko, jak długo ten kabaret będzie trwał i kiedy w końcu ktoś wyłączy światło.
