Zabawiaczka emocjonalna? Ja dziękuję

Czy naprawdę doszliśmy do momentu, w którym relacje damsko-męskie przypominają casting na osobistą animatorkę emocji? Bo ja już nie wiem, ile razy miałam się „domyślić”, „zainteresować” i „coś wymyślić”. Ale jak przychodzi do prostego: „chodź na kawę” albo „spotkajmy się na chwilę” – to echo. Brak odpowiedzi. Odmowa. Albo – w najlepszym razie – chłodne „to powodzenia, pa pa”.

Nie oczekuję, że mężczyzna będzie grał rycerza na białym koniu. Ale jeśli z góry zakłada, że to ja mam rozkręcić atmosferę, zadbać o relację i jeszcze zabiegać o jego zainteresowanie – to ja wysiadam. W tym teatrze nie gram.

Nie biorę kota w worku. Jeśli mam inwestować czas, chcę wiedzieć, czy dogadujemy się w rozmowie, czy potrafimy po prostu być razem, czy śmiech nie przychodzi z trudem, a łóżko nie jest aktem obowiązku, tylko przyjemności. Jeśli to wszystko działa – relacja rozwija się naturalnie. Ludzie CHCĄ ze sobą być. Chcą się poznawać. Przebywać razem. A nie wymyślać sobie role i testować, kto pierwszy się wycofa.

Dlatego kiedy po kilku dniach znajomości zaczynam się czuć ignorowana – po prostu odchodzę. Bo jeśli już na tym etapie nie ma szczerej rozmowy, to później będzie tylko gorzej. Nie chcę mężczyzny, który wymaga, żebym nadskakiwała, ale sam nie robi nic. Nie jestem agencją rozrywkową. I nie jestem psychiczną prostytutką od wypełniania jego pustki.

Relacja to wspólny rytm. A nie casting. Jeśli chcesz mnie w swoim życiu – to się postaraj. Inaczej – „to powodzenia, pa pa” mówię ja.

I w tym wszystkim zadaję sobie jedno pytanie: a kto będzie zabawiał mnie? Kto zapyta, jak się czuję, co mnie śmieszy, co mnie porusza? Kto po prostu przyjdzie z herbatą i powie: „opowiedz mi coś, chcę cię posłuchać”? Bo jeśli mam być wiecznym źródłem emocji, inspiracji i zainteresowania, a sama nie mogę się oprzeć na nikim – to nie jest relacja. To jednostronne karmienie cudzych braków. A ja nie jestem bufetem emocjonalnym. Jestem człowiekiem. Z potrzebami. Z granicami. I z prawem do tego, żeby ktoś mnie też chciał poznać, a nie tylko skonsumować.


Grafika z cytatem: „Nie jestem bufetem emocjonalnym. Jestem człowiekiem.” na jasnobeżowym tle z logo o-czym.pl na dole.