Męczenie tematu – rosyjska szkoła polityki

Rosja od dawna ma swój styl prowadzenia polityki. Nie jest to finezja ani elegancja. To raczej monotonne powtarzanie tego samego: presja, szantaż, prowokacja. W kółko. Aż przeciwnik sam zaczyna tracić cierpliwość.

To jak stary numer z politycznego repertuaru: „zmęczymy was gadaniem, straszeniem, pokazówką”. Rosja nie musi wygrać wielkiej bitwy, nie musi zdobyć stolicy. Wystarczy, że każdego dnia będzie lekko podgryzać – dronem, dezinformacją, gazem zakręconym na chwilę. To wojna w odcinkach, bez finału.

Zachód chce rozwiązań szybkich i jasnych. Rosja gra w maraton. Wie, że jeśli powtarza się coś setny raz, to ludzie zaczynają się przyzwyczajać. Zło staje się tłem, a w tle łatwiej je ukryć i łatwiej znosić.

Problem polega na tym, że my też możemy się zmęczyć tematem. Możemy zacząć ziewać na widok kolejnej prowokacji. A właśnie na to Rosja liczy – że przestaniemy reagować, że uznamy: „to już normalne”.

I tu tkwi cała ich „szkoła polityki”: nie trzeba przekonywać, wystarczy znużyć. Kiedy przeciwnik śpi z otwartymi oczami, wygrywasz bez strzału.

Ale jest też druga strona. My, Polacy, mamy nieznośny zwyczaj reagować najmocniej wtedy, kiedy ktoś już kompletnie nas zanudzi. Historia pokazuje, że męczenie tematu w końcu rodzi bunt. A wtedy rosyjska monotonia spotyka się z naszą cierpliwą wściekłością. I to już inna gra.


Grafika z dużym, czarnym napisem „Męczenie tematu – rosyjska szkoła polityki” na jasnym tle, minimalistyczny styl publicystyczny.